Tureckie władze szykują poważny cios wymierzony w pranie pieniędzy za pomocą kryptowalut. Ministerstwo Finansów i Skarbu pod przewodnictwem Mehmeta Şimşecka zamierza zobowiązać wszystkie giełdy kryptowalut do dokładnej weryfikacji każdej operacji. Użytkownik przy przelewie stablecoinów lub bitcoina będzie musiał opisać cel transakcji co najmniej dwudziestoma znakami, aby platforma rozumiała, skąd pochodzą środki i dokąd mają trafić.
Jeśli „zasada podróży” nie jest przestrzegana, wypłata środków zostanie automatycznie opóźniona o dwa dni w standardowych przypadkach oraz o trzy dni przy pierwszej wypłacie z nowego konta. Zdaniem ekspertów taka regulacja pozwoli powstrzymać próby szybkiego przelewania nielegalnych sum i zmniejszyć ryzyko oszustw finansowych. Platformy otrzymają pełne dane dotyczące transferu i w razie potrzeby będą mogły zablokować podejrzaną transakcję.
Poza nowymi wymaganiami informacyjnymi władze chcą ograniczyć masowe transfery stablecoinów. Wprowadzono dzienny limit 3 000 USD i miesięczny limit 50 000 USD. Przy pełnym przestrzeganiu zasad weryfikacji i kontroli obie kwoty będzie można podwoić. Naruszycielom grozi cofnięcie licencji, postępowania sądowe lub całkowite zamknięcie projektu.
Jednocześnie urzędnicy obiecują nie utrudniać uczciwym traderom i animatorom rynku. Operacje mające na celu zapewnienie płynności dla market makingu i arbitrażu, przy surowej kontroli wewnętrznej, pozostaną bez ograniczeń. Nowe przepisy mają uczynić turecki rynek kryptowalut bezpieczniejszym dla zwykłych użytkowników i dostosować regulacje do praktyk krajów Europy i USA.
Przypomnijmy, że od końca lutego tego roku wszystkie transakcje o wartości przekraczającej 15 000 lir tureckich wymagają obowiązkowej weryfikacji tożsamości. Wygląda na to, że teraz przepisy staną się jeszcze bardziej surowe, a nieprzejrzystym schematom zostanie położony nieuchronny kres.